Jeepney – co to takiego?

Z pobytu na Filipinach zapamiętałam kilka rzeczy: piękne plaże, okropne miasta, uśmiechnięte dzieci, wstrętne jedzenie i… jeepneye. Te ostatnie to wręcz znak rozpoznawczy i prawdziwy symbol Filipin. Czym są jeepneye, skąd się wzięły na Filipinach, gdzie można nimi jeździć i jakie panują w nich zasady? O tym w dzisiejszym wpisie :)

Charakterystyczne, kolorowe jeepneye były czymś, na co bardzo czekaliśmy przed wyjazdem i na co patrzyliśmy z rozdziawioną gębą, pokonując pierwsze kilometry w Manili. Wow, ale czad! Mniej więcej jakoś je sobie wyobrażałam, ale nawet do głowy mi nie przyszło, że na Filipinach jest ich taka masa i że mogą być tak odpicowane.

jeepney
Jeden z jeepneyów w Manili

Jeepney – o co chodzi?

Jeepneye to przerobione stare auta terenowe, które po II wojnie światowej w spadku pozostawili po sobie Amerykanie. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie pomysłowość i zmysł artystyczny Filipińczyków, bo ci postanowili zrobić z nich nie tylko użyteczny środek transportu, ale niekiedy prawdziwe dzieła sztuki. Dzisiaj na Filipinach istnieją specjalne fabryki jeepneyów, a biznes chyba całkiem dobrze się kręci, bo na ulicach jeżdżą ich tysiące.

jeepney
Te jeepneye są właśnie przygotowywane do dalszej jazdy

Jeepneye pełnią rolę minibusów, zwykłego publicznego środka transportu w większych miastach, ale mogą też być autobusami dalekobieżnymi na prowincji. W tym drugim przypadku, ku uciesze turystów można siadać na ich dachu i jeeeeeechać, czując wiatr we włosach. Nieźle, co?

jeepneye

filipiny jeepney

Ile kosztuje przejazd jeepneyem?

Jeepneye najczęściej mają swoją stałą trasę i oficjalny taryfikator. Tutaj nie trzeba się targować, uff… a przejazd jest o wiele tańszy niż taksówką czy trycyklem. Kwota, jaką trzeba zapłacić za podwózkę zależy od odległości jaką chcesz pokonać danym jeepneyem i ilości przystanków. Na trasach po mieście, minimalna stawka to 8 pesos (50gr) za osobę. Najwyższą, jaką musieliśmy płacić było 24 pesos (1,6zł). Jeśli natomiast jeepney zastępuje dalekobieżny autobus, bilet jest oczywiście droższy. Np. Banaue – Sagada (3h jazdy) to koszt około 250 pesos (17zł).

filipiny jeepney

Król filipińskich szos

Niektóre jeepneye to prawdziwe cacka. Na masce potrafią mieć więcej figurek niż muzeum w Poznaniu i przeważnie są to… konie. To chyba, żeby podkreślić moc auta, ale to tylko moje domysły. Są przepięknie pomalowane, z milionami światełek, breloczków i maskotek na lusterku. Jednym słowem są po prostu nieźle odpicowane. Najlepsze jeepneye widzieliśmy w Baguio, na północy Luzonu. Tam niemal każdy był arcydziełem.

filipiny

filipiny

Jeepneye mają też swoje imiona, które wypisane są dumnie na przedniej szybie lub nad nią. Czasami takie tablice z różnymi hasłami przyklejonymi na szybie są tak wielkie, że właściwie kierowcy zostaje tylko wąski pasek szkła na obserwację drogi.

filipiny jeepney
Nasz faworyt, jeśli chodzi o nazwę :))))

Kierowcy to jednak nie zwykli szoferzy, a prawdziwe kozaki. Trzymają kierownicę pewnie i mocno, mają czasem długie włosy i tatuaże na rękach, a czasem po prostu po twarzy widać, że są dziarscy i tyle. Nic ich nie przestraszy. Raz na głównej ulicy, na moście, przy dość dużej prędkości pękła nam opona i jeepney zaczął zjeżdżać na przeciwległy pas. Siedzieliśmy wtedy akurat z przodu i nieźle się przestraszyłam.

– relaaaaaaax – tyle usłyszałam z ust kierowcy, który zaczął do nas szczerzyć zęby.

Ten momentalnie (nie wiem jakim cudem) zatrzymał auto i wraz z jednym pasażerem w 5 minut zmienił przednie koło, nie wysadzając przy tym ani jednej osoby ze środka. Swoją drogą, stan techniczny jeepneyów często pozostawia wiele do życzenia i w Polsce taki środek komunikacji miejskiej raczej by nie przeszedł:) Widać chyba często zdarzają im się takie historie, bo oprócz nas zjechanie na drugi pas i wymiana koła nie zrobiła nikim wrażenia. Inaczej byłoby gdyby akurat coś jechało z naprzeciwka. Wtedy chyba nawet szofer by się wzruszył.

jeepney filipiny
Nie ma chin chin bez chin chin :P

Jak jeździ się jeepneyem?

W środku auta, na kilkumetrowej „pace” zamontowane są dwie długie ławki, ułożone wzdłuż pojazdu, na których siadają pasażerowie. Czasami, jak ma się szczęście, pasażerów jest w środku tylko kilku, ale czasem robi się tak tłoczno, że siedzi się tylko jednym półdupkiem, a pod pachą ma się trójkę dzieci i worek ryżu. Jeśli ma się farta, można usiąść koło kierowcy, z przodu. Wtedy jest najleeeeeepiej. Nikt się nie ciśnie, można spokojnie obserwować krajobrazy i czasem pogadać o czymś z kierowcą. Nie do końca wiemy, czy te miejsca są w jakikolwiek sposób uprzywilejowane, bo czasem ktoś siadał tam jako pierwszy, a czasem miejsce zostawało puste aż do końca jazdy. Grunt, że jeśli zobaczysz, że jest wolne – siadaj właśnie tam i rozprostuj nogi. Z tyłu tego nie zrobisz :)

przystanek jeepneya

Ponieważ każdy jeepney ma swoją stałą trasę, zanim wsiądzie się „na pakę”, trzeba spojrzeć na mały napis z boku lub z przodu auta – tam właśnie wypisane jest kilka głównych przystanków. Oczywiście, jeśli jedziesz gdzieś pierwszy raz, to najlepiej zapytaj kierowcę, czy rusza dalej w Twoim kierunku. Jeśli potaknie – wskakuj i szykuj drobne.

Długo zastanawialiśmy się nad pewnym fenomenem, dotyczącym zasad wsiadania to takiego wozu. Strasznie dziwił nas fakt, że zazwyczaj wszyscy gnieżdżą się na tylniej części ławki – zaraz przy wyjściu, a miejsce bliżej kierowcy zostaje puste. Kiedy więc chcesz wejść do takiego jeepneya, musisz się najpierw przecisnąć przez tych wszystkich ludzi, siedzących na tyłach i dopiero usiąść (a uwierzcie nam, przy wzroście Wojtka albo jeszcze z plecakami nie jest to takie łatwe). Jakby nie mogli się po prostu przesunąć w stronę kierowcy, nie?!

Po kilku kursach już wiedzieliśmy dlaczego tak jest. Ten siedzący bliżej drajwera musi pełnić rolę biletera, co w praktyce oznacza, że każdy pasażer podaje pieniądze kierowcy właśnie przez niego. Jeśli w aucie siedzi kilka osób, to spoko. Ale jeśli jest 20 i każdy po kolei płaci – idzie zwariować. Pasażer – Ty – Kierowca. Wydawanie reszty – Ty – pasażer. I tak 20 razy :)

Nooo, to co, jedziemy? :) Który się Wam najbardziej podoba?

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz