Kecak dance – Bali kulturalnie

Światło księżyca, ogień, ponad 100-osobowa armia mężczyzn siedzących w kółku, która synchronicznie wykonuje ruchy, jakby wszyscy byli w transie i z prędkością światła powtarza „kecak, kecak, kecak, kecak…”. Do tego historia hinduskich bóstw przedstawiona za pomocą charakterystycznych ruchów ciała, wspaniałe stroje, kolorowe maski i głośny akompaniament tylko męskich głosów. Zero instrumentów, a dudni w uszach. Wow! Przez godzinę siedziałam dosłownie jak wryta, z rozdziawioną gębą, niczym małe dziecko w cyrku. O co właściwie chodzi? O tym za chwilę.

Kecak dance w Ubud

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie można zrobić będąc w Ubud na Bali jest pójście na któryś ze spektakli, odbywających się dzień w dzień w różnych częściach miasta. Ubud, będące właściwie kulturalną stolicą wyspy to idealne miejsce, żeby przekonać się na własne oczy jak wygląda przywiązanie do tradycji i fenomenalna balijska kultura. Uwierzcie mi, będziecie siedzieć zapatrzeni tak, jak ja. Bardzo długo zastanawialiśmy się co z tej oferty wybrać. Ostatecznie udaliśmy się na 2 wydarzenia – kecak dance i puppet show (o tym drugim poczytacie w kolejnym wpisie).

kecak ubud
Przygotowania do wielkiego show
kecak dance
Kecak dance, niesamowite przedstawienie!

Zdecydowaliśmy się Kecak dance, wykonywany przez społeczność Taman Kaya (gdzie, co i jak – możecie zerknąć tutaj), praktycznie w centrum Ubud. I naprawdę szczerze polecamy. Wszystko odbywało się w małej niby-świątyni, pod gołym niebem – bardzo klimatyczne miejsce, pełna profeska. Widownia siedzi w dużym półkolu na krzesłach i ławkach (warto przyjść wcześniej i zająć sobie miejsce z przodu na środku), wokół centralnej części tego niewielkiego placu , gdzie odbywa się barwne przedstawienie.

taniec kecak

O co chodzi w Kecak dance?

Taniec kecak został stworzony w latach 30. jako połączenie kultury i tradycji balijskiej, Ramajany, czyli opowieści o przygodach hinduistycznego bóstwa Ramy (który jest wcieleniem Wisznu; jego żony Sity, brata Lakszmany i ich przyjaciela, Hanumana) oraz egzorcystycznych rytuałów. To wspaniałe przedstawienie, a motyw przewodni, który wyśpiewuje chór 100 mężczyzn i kilka kobiet szumiał nam w uszach jeszcze przez kolejny tydzień. Ba! Nawet teraz kiedy to piszę mogę z łatwością zaintonować główną melodię.

O co dokładnie chodziło i jaką historię oglądaliśmy przez tę godzinę – nawet nie pytajcie :) Ramajana składa się z 24 TYSIĘCY strof, zapisanych w 7 księgach (!) i chociaż my usłyszeliśmy, a właściwie zobaczyliśmy tylko maluteńki kawałek jej interpretacji – ciężko więc było się połapać.

bali ubud

Opowieść zaczyna się kiedy Rama, jego żona Sita oraz brat Ramy udają się do lasu. Tam  naszej trójce przypatruje się zły demon Rahwana, który wkrótce porywa piękną Sitę do swojego pałacu, używając przy tym niecnego podstępu i przebierając się za biednego starca.

Po kilku scenach w lesie i pałacu jeszcze rozumiemy, co się dzieje na scenie. W międzyczasie na środku pojawia się także nasz ulubiony Hanuman, czyli bóg o twarzy małpy, który chce pomóc Sicie. (…)

bali kultura

Żeby nie przeciągać powiem tak: potem na scenie pojawiają się kolejne bóstwa, małpy i nie wiadomo co jeszcze. Wtedy właśnie tracimy orientację, o co tak naprawdę chodzi, a tymczasem w centrum przedstawienia zawiązuje się wielka walka pomiędzy małpami, demonami i bóstwami, która kończy tę część Ramajany:) Zanim zdążyliśmy się ogarnąć, aktorzy już kłaniają się publiczności, która zachwycona klaszcze przez kilka dobrych minut. To nie jest historia do opowiedzenia – to jest historia do zobaczenia!

ubud na bali

Ramayana
Ostatnia scena: WALKA!

ramajana

To jednak nie wszystko! Po zakończeniu przedstawienia, kiedy właściwie już wstajemy do wyjścia, a na podłodze nagle lądują kokosy, które potem zostają podpalone. Zaczyna się fire show! Znienacka na scenę wbiega mężczyzna, na koniu (takie przebranie, koń skonstruowany był podobnie jak Lajkonik). Krzyczy coś po indonezyjsku i zaczyna biegać po rozżarzonych kokosach, kopiąc je na wszystkie strony. Na szczęście wcześniej scena została odgrodzona od widzów i tylko nieliczne kawałki dostają się pomiędzy nogi publiczności (ale jednak!). No dobra, ten performance mogli sobie podarować :P Niemniej jednak szacun dla tego gościa, bo to chyba nie jest taki mały wyczyn.

chodzenie po rozżarzonych kokosach
Najpierw podpalono stos kokosów…
fire dance
… a potem zaczął się fire dance!

Z kecak dance wychodzimy z wypiekami na twarzy i uśmiechem od ucha do ucha. To jest to! To jest to fascynujące Bali, to jest ta Indonezja, którą sobie wyobrażaliśmy. Kurczę, fenomenalnie! :)

Wierzcie lub nie, ale wykonanie kecak dance, które widzieliśmy było na poziomie tego z filmiku poniżej. Jedynie grupa nieco mniejsza :)

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz