Piszę, bo kocham Nepal…

– To ile masz tych zdjęć z Nepalu?

– Kilka, przecież wiesz, że nie umiem fotografować. Nie wyszły. Nauczę się, znowu wrócę w te same miejsca i zrobię takie foty, że padniesz.

Nie. Niestety już nie zrobię.

Wraz z tysiącami zabitych, rannych i zaginionych po trzęsieniu ziemi w Nepalu z powierzchni ziemi zniknęły także najpiękniejsze zabytki, najwspanialsze miejsca, którymi zachwycali się wszyscy. Którymi zachwycałam się także i ja. Pod tonami cegieł, drewna i gruzu znaleźli się nie tylko bliscy osób, które poznałam ale także moje wspomnienia.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Nepalu byłam 3 razy. Z ostatniego wyjazdu wróciłam w połowie marca tego roku i wtedy właśnie pokazałam Wojtkowi te kilka fot, które udało mi się zrobić. Kiedy patrzę na te moje marne zdjęcia sprzed miesiąca nie mogę się otrząsnąć. Tych miejsc już NIE MA. N-I-E M-A! Nie istnieją zupełnie lub są silnie zniszczone. Już nic nie będzie takie samo. Chce mi się płakać. Podobnie jak wszystkim tym, którzy mieli okazję odwiedzić Nepal i poczuć na własnej skórze jak jest niesamowity.

Patan
Tętniący życiem Patan i przepiękne ceglano – drewniane pagody leżą dziś w gruzach…
Nepal
Patan „przed”

Już kilka razy zabierałam się do tego, żeby opowiedzieć Wam trochę o Nepalu. O kraju, który szczerze pokochałam już przy „naszym pierwszym poznaniu” w 2011 roku. Żałuję, że nigdy tego nie zrobiłam. Bo wszyscy powinniście wiedzieć, że to miejsce jest niesamowite. Piękne. Majestatyczne. Kolorowe. Z tą wspaniałą atmosferą i przepięknymi, dobrymi, zawsze uśmiechniętymi ludźmi, którzy mimo, że mają bardzo niewiele potrafią się cieszyć z życia.

Ten fenomenalny klimat, wszechobecne połączenie hinduizmu i buddyzmu, niezwykle silna wiara, piękno Himalajów, kolory, zapachy, życzliwość… Cała ta niesamowita mieszanka doznań, jaką fundował każdy dzień spędzony w Nepalu – to dla mnie jedno z tych miejsc, do których chce się wracać, które chce się chłonąć, którego zawsze jest ci mało… Poznałam tu wspaniałych, ciepłych i serdecznych ludzi i cały czas myślę o tym, czy nic nie stało się im i ich rodzinom.

Kathmandu
Kathmandu…

W Nepalu nawet bez kataklizmu żyje się bardzo ciężko. Drogi są w opłakanym stanie, a nawet jeśli, to jest ich tylko kilka, a do wielu miejsc po prostu nie da się dojechać. Większość ludzi nie ma w swoim domu dostępu do wody, prąd pojawia się i znika (obecnie 40h tygodniowo), o gorącej kąpieli w chłodne dni można tylko pomarzyć. Miliony mężczyzn zostawia swoje rodziny na długie lata by w zatrważających warunkach pracować na Bliskim Wschodzie. Jest biednie, a nawet bardzo biednie. Jak to wygląda teraz? Aż trudno jest mi to sobie wyobrazić.

Mam nadzieję, że Nepal się podniesie. Że Nepalczycy się otrząsną. Że ich życie powróci do normy. Że odbudują swoje domy, zabytki i że znowu, podobnie jak tysiące innych ludzi, powrócę tam z grupą, stanę przed którąś pagodą albo stupą i odkryję przed turystami tajemnicę tych fascynujących miejsc. Opowiem o Śiwie i Parwati, o demonicznej Taledżu, o niebieskich, spokojnych i wszechogarniających oczach Buddy i sympatycznych Tybetańczykach. Mam nadzieję, że się uda.

To, co my możemy zrobić, to przekazać chociażby symboliczne sumy na pomoc poszkodowanym i odbudowę Nepalu. Oto kilka przykładów akcji, które można wspomóc:

* UNICEF Polska – darowiznę można wpłacać na konto: 41 1020 1013 0000 0702 0005 9055 (z dopiskiem „Pomoc dla Nepalu”).

* Caritas Polska – darowizna z dopiskiem Nepal (70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 oraz 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384) lub SMS o treści POMAGAM na numer 72052 (koszt 2,46 zł z VAT).

* Polska Akcja Humanitarna – darowizny można wpłać na konto PAH: 91 1060 0076 0000 3310 0015 4960 z dopiskiem „Nepal”.

Pomożecie?

PS TUTAJ możecie zobaczyć zdjęcia sprzed trzęsienia ziemi i po…

Nepal sadhu
Sadhu i ja dziękujemy za pomoc dla Nepalu!

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz