Uwaga, jedzie pociąg! Witamy na Maeklong Market

Jest bodajże 11:00 rano. Stoję gdzieś pomiędzy rybami a warzywami, jakieś 70km na południowy zachód od Bangkoku i nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić. Koło mnie co chwilę przeciskają się Tajowie, psioczący pod nosem na mój plecak, który choć wcale nie jest duży, zastawił właśnie całą ścieżkę. Cóż, na nadmiar miejsca nie można tu narzekać. Ktoś wybiera owoce morza, kto inny zastanawia się nad kolorem kwiatów. Generalnie kręci się tu sporo ludzi. Z pozoru życie na targowisku w Maeklong, na którym właśnie jesteśmy toczy się dokładnie tak samo, jak na tysiącach innych w Tajlandii. Nie jest to jednak zwykły targ. To miejsce świetnie określił kiedyś Wojtek, jako „takie, gdzie pociąg może Cię trzasnąć jak będziesz kupować pietruszkę” ;-) O co chodzi? Jak nie wiadomo o co, to chodzi o… pociąg :-)

Pociąg w środku targu ;-)
Pociąg w środku targu ;-)

Maeklong Market – z perspektywy aparatu

Nie, to wcale nie jakiś pociąg zabawka, mała ciuchcia czy kolejka wąskotorowa. Pociąg, który przyjeżdża codziennie kilka razy do swojej ostatniej stacji Maeklong dokładnie przez środek targu i za kilka minut wraca tą samą drogą jest normalnych rozmiarów i wydaje się, że nikomu to nie przeszkadza. Lokomotywa, która wolno porusza się nad położonymi zaraz przy torach warzywami, rybami i wszelkiego rodzaju towarem, robi wrażenie chyba tylko na turystach. Sprzedawcy się już przyzwyczaili.

Miejscowi właściwie nawet na nią nie zwracają uwagi i w odległości pół metra od niej spokojnie robią zakupy, a rozmowy przerywają tylko, jak pociąg całkowicie ich zagłusza. Pewnie cieszą się tylko, że robi mały wiaterek:-) Co innego turyści, których jest tu całkiem sporo. Ci, przyczajeni przy samych torach z wypiekami na twarzach i uszykowanymi kamerami lub aparatami z napięciem czekają na przyjazd pociągu. Problem jest tylko jeden – mało miejsca. Żeby zrobić dobre zdjęcie lub film trzeba być blisko. Bardzo blisko. O wiele bliżej, niż nam się wydaje, co może być trochę niebezpieczne. Przez wizjer aparatu tracimy trochę poczucie odległości i z tego właśnie powodu Wojtkowi nieomal pociąg nie urwał ucha;-) Na szczęście w porę się zorientował i cofnął głowę.

Od pociągu do pociągu

Ciuchcia przejeżdża tutaj kilka razy dziennie, dojeżdża do stacji, która znajduje się zaraz za targiem i po 10 minutach już wraca. Cała ta akcja wygląda naprawdę śmiesznie. Sprzedawcy czasami czekają ze zwinięciem zadaszenia swoich straganów naprawdę do ostatniej chwili, robiąc to na kilka sekund przed przejazdem pociągu. Produkty, które nie mieszczą się na stoiskach, położone są na specjalnych półeczkach z kółkami lub na szynach, by bez problemu można je było odsunąć. Inne z kolei leżą na ziemi, na metalowych tacach w taki sposób, żeby nie znajdowały się wyżej od torów, dzięki czemu pociąg może przejechać dosłownie nad nimi. To wszystko wygląda niesamowicie. Tak naprawdę, gdyby nie wiszący przy straganach rozkład jazdy pociągów i turyści latający z aparatami chyba nawet nie wpadłabym na to, że nie jest to zwykły targ…

maeklong market

maeklong market

maeklong market

maeklong market

maeklong market

maeklong market

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz