Jeśli palce lizać, to na Koh Phangan

Wojtek zabrał mnie kiedyś do pewnej restauracji. Tajskiej. Najlepszej. Najpyszniejszej i… najbardziej niepozornej;-) Jeśli kiedykolwiek będzie Wam dane znaleźć się na Koh Phangan, nie omińcie jej, bo okaże się to największą stratą Waszego wyjazdu. Mówię to Wam ja, Karolina, a Wojtek podpisuje się pod tym rękami i nogami.

Sukces tkwi w… prostocie ;-)

Zanim przejdę do zachwycania się najwspanialszymi daniami na świecie (zaraz po pierożkach babci Wojtka i mielonymi mojej cioci Ali), które serwuje ta niezwykła restauracja na Koh Phangan, muszę Wam powiedzieć, że kiedy dostaliśmy się na wyspę i szukaliśmy miejsca na nocleg, zdziwiłam się, że zatrzymaliśmy się w takim oto miejscu, a Wojtek bardzo nalegał na obiad już o 12:00. Nic dziwnego – był tu rok temu i wiedział, że będę zachwycona:)

restauracja na Koh Phangan
Gai – Joe Restaurant wita ;-)

Przyznajcie sami – „niepozorna restauracja” to idealne określenie dla tego miejsca. Nie ma szyldu, nie ma ścian, a jedyną oznaką tego, że to  może być w ogóle restauracja, są rozstawione 3 czy 4 bambusowe stoliki i biało-żółte menu powieszone na słupie. Cóż, jeśli chodzi o marketing Gai – Joe Restaurant musi jeszcze trochę popracować, ale właściwie to nawet wcale nie musi. Wieść o najlepszej restauracji pod słońcem roznosi się tu z prędkością światła. Jedzenie jest tu pyszne i przede wszystkim absolutnie świeże. Wieczorami właścicielka (jej imienia niestety nie pamiętamy…) gości prawdziwe tłumy.  Z tego powodu otwarcie restauracji z samego rana bywa niekiedy dość kłopotliwe. Czasami na przykład zdarza się, że na śniadanie możecie spróbować tylko i wyłącznie tostów, bo jak tłumaczy właścicielka i kucharka w jednym:

– „mąż jest właśnie na targu. Wczoraj wieczorem goście zjedli mi WSZYSTKO z lodówki. Został tylko chleb i jajka. Przyjdźcie później”.

Tego dnia akurat później już nie mogliśmy, bo spieszyliśmy się na prom. To miał być nasz pożegnalny, ostatni posiłek na wyspie. Do dzisiaj nie możemy tego przeboleć…

Niebo w gębie, czyli jak restauracja na Koh Phangan podbiła nasze serca… i żołądki!

Koh Phangan nas zauroczyło. Sama wyspa okazała się świetna, całkiem niczego sobie bawiliśmy się na full moon party, a to, co tu zjedliśmy zapisało się na stałe w naszej pamięci jako naj naj naj. Czego możecie tu spróbować? Ano pysznych zup, sałatek – właściwie wszystkiego, czego chcecie – byleby nie z samego rana, bo czeka Was wspomniana wyżej sytuacja;-) Przede wszystkim jednak, warto skusić się tu na dania główne z ryżem lub makaronem. Moje serce podbiło danie o nazwie „lemon grass seafood” za jedyne 5 zł, które wyglądało tak, jak na obrazku poniżej. Jak smakowało i aromatycznie pachniało możecie sobie tylko wyobrazić. Fenomenalne, rozpływające się w ustach… prawdziwa eksplozja smaku. Umarłam.

najpyszniejsze danie w naszej galaktyce!
najpyszniejsze danie w naszej galaktyce!

Wojtek z kolei spróbował dania  z grzybkami:

restauracja na Koh Phangan
Kolejne niebo w gębie

Dla głodomorów coś większego – 7zł. Polecamy:

Na większego głoda Kow Klub Kapi
Na większego głoda – Kow Klub Kapi

Dla zainteresowanych: Restauracja „Gai – Joe” znajduje się na północy wyspy Koh Phangan, zaraz przy wjeździe do Baan Chaloklum Village. Na rogu, na przeciwko 7-elevena. Gorąco (jak się domyślacie) polecamy! Dajcie znać, czy byliście.


View Untitled in a larger map

I nie. Pani (kurczę, ale by mi się przydało jej imię, może Gai?)… właścicielka nie zapłaciła nam za reklamę na naszym blogu;) Zrobiliśmy to z czystej miłości do wyśmienitego jedzenia.

Jeśli zobaczycie to miejsce - zatrzymajcie się. To TUTAJ!
Jeśli zobaczycie to miejsce – zatrzymajcie się. To TUTAJ!

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz