Czasie wolniej, proszę wolniej!

Nie wiem jak to się stało, ale już mniej niż dwa tygodnie zostało do wyjazdu. Karolina kończy magisterkę, pomaga rodzicom w przeprowadzce i udaje, że pracuje. Ja od miesiąca męczę rozdział magisterki i póki co mam dwie strony… Żegnam się to z jednym, to z drugim znajomym, dogrywam wszystkie sprawy w pracy i kombinuję jak pogodzić wyjazd na Łódstoka ze ślubem najlepsiejszej koleżanki Karoli.

Masakra, jak kupowaliśmy bilety to wydawało się, że lecimy za pół roku… Zaczynam się stresować, nie wszystko jest dograne tak jak bym chciał, ale cóż, ze mną to jest już tak wszystko na ostatnią chwilę. Tylko Karolina jakoś dziwnie spokojna jest… albo po prostu ma za dużo na głowie i nie ma kiedy się przejmować. I chociaż z jednej strony bardzo chcielibyśmy już być na miejscu, to wciąż goni nas tutaj milyjon spraw. – to zdanie kazała mi dopisać Karola, żeby bardziej literacko było.

W każdym razie – jak to mawia Karolajna – „jedno jest pewne” – za 13 dni wsiadamy w samolocik do Budapesztu, dzień zwiedzania stolicy Madziarów, a potem fruuuu… Malezja!

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz