Z pamiętnika Wietnamczyka

Przygotowania ruszyły pełną parą! Wreszcie zaczynam czuć, że TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ, a zegar na stronie, odliczający czas do wyjazdu zaczyna mnie lekko stresować:) No cóż, kiedy już wszyscy dookoła rozmowę z tobą zaczynają słowami: „jak idą przygotowania do podróży?” nie wypada powiedzieć, że jeszcze w zasadzie… nie idą.

Upolowaliśmy więc tani lot na trasie Kuala Lumpur – Chiang Mai w północnej Tajlandii (co prawda Ryanair i lot za 1zł to nie jest, ale zawsze), a nasze paszporty pofrunęły do Stolycy i opiekuje się nimi obecnie ambasada Wietnamu. Już nie mogę się doczekać wizyty w tym kraju:) W zasadzie wystarczyła tylko krótka rozmowa z przedstawicielami ambasady przez telefon i relacja Michała, który dostarczył tam nasze dokumenty (pozdrawiamy!), żebyśmy się przekonali, że Wietnam BĘDZIE WYZWANIEM. Pamiętacie jeszcze skecz o wietnamskiej restauracji kabaretu Ani Mru Mru? Myślę, że mamy materiał na jego drugą część, tylko tym razem o zdobywaniu wizy i kontaktach z wietnamskimi urzędnikami. W akcie desperacji zastanawiałam się już nawet nad odwiedzeniem targowiska na Bema w Poznaniu i poproszeniem pracujących tam Wietnamczyków o pomoc w tłumaczeniu, bo odpowiedź na każde nasze pytanie (nie mylić z prośbą) brzmiała: „Okej, okej sirrrr!”. W końcu jednak wypełniliśmy asekuracyjnie po dwie wersje naszych podań i teraz modlimy się o szczęśliwe zakończenie tego przedsięwzięcia:) Trzymajcie kciuki!

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz